Arek's POV
Mogłem się tego domyślić. Mogłem być bardziej stanowczy i totalnie odmówić kolesiom wypadu na tego typu "odmulanie". Miałem już tego po dziurki w nosie. To JA byłem pierdolonym kapitanem drużyny, więc to JA powinien ustalać, co i kiedy będziemy robić. Nie ten patafian Tomek.
Przez krótką chwilę, gdy wchodziliśmy do klubu bilardowego miałem nadzieję, że w końcu trochę się rozerwę, z dala od wszystkich znajomych, mających mnie za guru i z dala od dziewczyn mających mnie za don Juana...
Nikogo chyba nie obchodziło to, na co JA mam ochotę. No jasne... Ci idioci umówili się tutaj z tymi dziwkami z mojej klasy. Natalia, Agnieszka, Dominika, Aśka.. Cztery blondynki. Nas czterech. Prosta matematyka. Umówili nas z nimi, by odegrać sobie wczorajszy pijacki męski wieczór. No, może nie tak do końca męski, zważywszy na mały incydent z tymi dwoma dziwnymi panienkami.
Abstrachując, nie mogłem tego pojąć. Te dziwki są na każde nasze zawołanie. Wszystkie na mnie leciały, ale najbardziej Natalia. Lubiłem ją. Lubiłem jak często nosiła do szkoły bluzki, które odkrywały jej duże cycki i obcisłe leginsy, które idealnie opinały jej tyłek. Lubiłem, jak seksownie poruszała się na wysokich szpilkach, kołysząc biodrami. Lubiłem ją, owszem, ale jako dziwkę. Była dla mnie odskocznią, kilka razy ją zaliczyłem, ale ona, jak to baba, zaczęła robić z niewinnych kilku razy, grę uczuć, na którą nie mogłem pozwolić.
Pamiętam ten jeden raz, gdy obudziła się po ostrym seksie ze mną i powiedziała, że mnie kocha. Powiedziałem jej, że albo przestanie coś do mnie czuć, albo koniec z pieprzeniem. Oczywiście, przyjęła moje warunki, ale wciąż czułem, że coś do mnie czuje. Cóż za gra słów...
Nie bardzo mogłem ogarnąć, dlaczego te dziewczyny robią wszystko, byle tylko być przy nas blisko. Byliśmy facetami z drużyny, owszem, ale nie byliśmy jakimś pierdolonym boybandem, za którym mokre (od biegu) fanki latały jak szalone.
Gdy zeszliśmy majestatycznie po schodach w dół do lokalu, dziewczyny już na nas czekały. Jak zwykle, na takie okazje, miały na sobie obcisłe ubrania i wysokie szpilki. Natalia miała na sobie za to czarną krótką sukienkę, która ledwie zakrywała jej tyłek i wysokie czarne kozaki za kolano na szpilce. Pokarm dla oczu. Ledwie nas zobaczyły, a już wstały od baru i ruszyły w naszym kierunku. Nie wiem, jakie miały co do nas dzisiaj plany, ale miałem nadzieję, że to nie będzie dzień, gdy Grzesiek straci swoje dziewictwo. Kocham chłopaka, jak własnego brata, którego nigdy nie miałem, i chcę dla niego jak najlepiej, ale mimo wszystko, to nie są odpowiednie kandydatki jak na pierwszy raz. On zasługuje na lepszy pierwszy raz, niż ja.
-Heej Ari..-Natalia zaciągnęła głosem, przytulając mnie mocno do siebie, tak że na brzuchu czułem dotyk jej cycków. Poklepałem ją po plecach i zapytałem o samopoczucie. Cokolwiek, byle podtrzymać rozmowę.
Gdy razem z chłopakami odwiesiliśmy nasze kurtki, podeszliśmy do dwóch stołów bilardowych, które właśnie Grzesiek wykupywał na godzinę. Mieliśmy grać parami. Para damsko-męska na drugą parę. Mi oczywiście była przydzielona Natalia. Tomek grał przeciwko nam z Aśką. A przy drugim stole mieli rozegrać walkę Łukasz z Agnieszką oraz Grzesiek z Dominiką.
-Chłopaki, zapomniałem wam powiedzieć.- odezwał się Tomek, ustawiając bile w trójkącie. -Dostaliśmy propozycję otrzymania nowych koszulek drużynowych. Nadruk naszego nazwiska z tyłu wraz z numerem, z przodu po lewej stronie numer, a pod nim pierwsza litera waszej cheerleaderki. Co wy na to?
-A co z kolorem?- zapytałem nieco zaskoczony propozycją.
-Pozostaje bez zmian- ognisty pomarańczowy, dzięki któremu idealnie można dostrzec kątem oka swoich podczas meczu.-odpowiedział, patrząc na nas pytająco.
-Jak dla mnie bomba.- odparł Łukasz, wpatrując się w Agnieszkę, jak w święty obrazek. -Mogę już nawet podać literkę cheerleaderki.-zaśmiał się, puszczając oczko w stronę dziewczyny.
-Ja też nie mam nic przeciwko.- powiedział Grzesiek, wzruszając ramionami.
-A więc,,?- zapytał Tomek, patrząc na mnie.
-No. Niech będzie.- odparłem z nieco wymuszonym uśmiechem.
-To jaka literka dla ciebie?- zapytał mnie Tomek.
To chyba było oczywiste. Nie wiem, dlaczego pytał.
-"N"- powiedziałem w odpowiedzi, na co Natalia pisnęła z radości, objęła moją szyję ramionami i pocałowała w policzek.
Jezu...
*muzyka do tej części rozdziału >KLIK<*
Nina's POV
Siedzieliśmy na jednej z niewielkich czarnych sof w wielkim salonie jak zahipnotyzowani. Na wielkim ekranie telewizora full hd leciał horror "Anabelle". W niektórych momentach podrygiwałam ze strachu, ale Damon nie obejmował mnie wtedy, jak na komediach romantycznych. Chyba nie chciał popełnić jakiegoś faux pas. W końcu ledwo się znaliśmy. Ale czułam, że miał na to ochotę. Kątem oka widziałam jak na mnie spogląda z zaciekawieniem, kiedy na ekranie pojawiały się co rusz, jakieś straszniejsze momenty.
-Podasz mi szklankę z sokiem?-zapytałam nagle, wskazując palcem na stolik zapełniony przekąskami. Damon podniósł brew, zaskoczony nagłym odzewem z mojej strony i pochylił się po moją wysoką szklankę. Kiedy podawał mi ją, nasze ręce lekko się musnęły, tak, że poczułam coś dziwnego w moim brzuchu...
Nie, to nie były motylki. Było mi niedobrze...
-Czy mogłabym skorzystać z toalety?- zapytałam, przełykając niespokojnie ślinę.
-Jasne..-odparł, pauzując pilotem film.- Zaprowadzę cię. Wszystko w porządku?- zapytał, pomagając mi wstać.
-Taak-odparłam, przeciągając, pragnąc jak najszybciej znaleźć się samej w łazience.
Gdy Damon otworzył przede mną ciemne drzwi do pomieszczenia, moim oczom ukazał się niesamowity widok. Nigdy nie sądziłam, że można mieć tak pomysłowo zaaranżowaną łazienkę.
Na wprost mnie stała okrągła wanna, która wręcz aż zachęcała długiej, gorącej kąpieli.
-Dzięki, poradzę sobie.- powiedziałam prędko do Damona i zamknęłam za sobą drzwi na klucz.
-Jakbyś czegoś potrzebowała to krzycz, jestem zaraz za drzwiami.- usłyszałam zza drzwi, gdy powoli zmierzałam ku piedestałowi, na którym znajdowały się umywalki.
Podeszłam do lustra, oparłam się o blat i popatrzyłam na swoje odbicie. Odgarnęłam włosy z czoła i zaczęłam zastanawiać się, co tak właściwie jest grane. Czego ja tak właściwie chcę od życia? Przetarłam twarz, zastanawiając się, gdzie tu jakikolwiek sens. Brzuch powoli się uspokajał, a ja wiedziałam już, że nie bolał mnie raczej z przjeedzenia gdyż niewiele zjadłam tego wieczora. -Cholera, ja to CZUJE...-złapałam się za głowę, nie do końca mogąc uwierzyć w to, co dyktuje mi serce. Jeszcze raz przeglądnęłam się w lustrze i ruszyłam pędem ku wyjściu z łazienki. Z impetem otworzyłam i w chwili, gdy Damon obracał się zdziwiony moim nagłym wypadem, objęłam obiema rękami jego twarz i zbliżyłam moje usta do jego pełnych warg. Zagłębiłam się w nim w soczystym pocałunku, a to wszystko nas tak zaskoczyło, że dodało to nie byle jakiej pikanterii. Damon objął mnie rękami w pasie, podsadzając mnie do góry, tak, że byłam przyparta do ściany, nogami obejmując go w biodrach.
Nie wiem, ile dokładnie czasu spędziliśmy na całowaniu, ale dla mnie była to jednocześnie zaledwie sekunda i cała wieczność. Kiedy już Damon postawił mnie z powrotem na ziemię, nie mieliśmy pojęcia co mamy powiedzieć, albo co zrobić. Staliśmy tak, niezręcznie się na siebie patrząc, po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-To co, możemy wrócić do oglądania naszej strasznej Annabelle?- przełamał ciszę Damon i z uśmiechem pokazując gest ręką, wskazał żebym podążała pierwsza. Z wielkim bananem na buzi ruszyłam ku salonowi, "przypadkiem" klepiąc go po tyłku. Tak, zdecydowanie tego chciałam.
__________________________________________________
Z dedykacją dla wszystkich najwspanialszych osób, które pomagają mi w moim mission impossible "Zdobyć Żółtka". Jesteście najlepsi xoxo

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz