Nina's POV
-Czyżbyśmy się znowu spotkali?- zapytał Damon, uśmiechając się szeroko, nie dając wyboru moim zmęczonym oczom, które mrugały nieprzytomnie, próbując wybudzić się z tego snu na jawie.
-Co ty tu...? -leniwie zaczęłam, zapominając o jakichkolwiek zasadach savoir-vivre'u.
-Tak, ja też się cieszę, że cię widzę.- odparł Damon śmiejąc się, widząc mój ospały entuzjazm.
-Przepraszam. HEJ kwiatuszku.- odpowiedziałam akcentując słowo "hej", żeby już się mnie nie czepiał. Po chwili dodałam: -Co tu robisz? -wciąż zdziwiona przypadkom spotkaniem.
-Hm..- udał zamyślonego.- Wydaje mi się, że kawiarnie są to miejsca, do których ludzie przychodzą napić się dobrej kawy, czy zjeść kawałek ciasta, ale mogę się mylić. Tak chyba czytałem na wikipedii.- odparł z uśmiechem.
-Jesteś głupi.-odpowiedziałam i rzuciłam w niego poduszką, leżącą za moimi plecami na wiklinowym siedzeniu, czym zwróciłam uwagę przechodzącej nieopodal kelnerki.
Zaśmiał się, podniósł poduszkę i siadł na krześle obok, wsadzając ją sobie pod tyłek.
-No więc Nino Malicka, nad czym tak intensywnie pracujesz, bo widzę otwarte pole tekstowe na twoim lapku, a nic jeszcze nie zostało zapisane. Niedawno przyszłaś?- spytał.
-Daj spokój, jestem tu udupiona już od jakiegoś czasu. W głowie pustka, a ja obiecałam przyjaciółce, że napiszę wiersz dla chłopaka, który jej się podoba.- westchnęłam z żalem.
-Umiesz pisać wiersze?- zapytał zaskoczony.
-Sama nie wiem... Czasem coś naskrobię, ale to tylko takie moje grafomańskie wytwory.- odpowiedziałam, wzruszając ramionami.
-Może spróbujemy napisać coś razem?- zaproponował Damon, podpierając głowę dłońmi.
-A-ale..T-ty..?- zaczęłam się jąkać, nie wiedząc co odpowiedzieć.
-Ja też jestem grafomanem, więc jeśli napiszemy coś wpólnie, zredukujemy nasze anty-umiejętności.- zaśmiał się.
-Wiesz, wydaje mi się, że nasze ANTY-umiejętności, jak to określiłeś, podniosą się do kwadratu, jeśli...
-Miej trochę wiary, słonko. Nie wszystko na świecie, da się udowodnić twierdzeniami matematycznymi.- odparł z uśmiechem.
-Ta.. Tak myślę.- odparłam zamyślona. -No to od czego można by tu zacząć?- zapytałam, spoglądając w przestrzeń za oknem.
-Na początku opowiedz mi coś o nich- o twojej przyjaciółce i jej crushu. Czym jest dla niej miłość?
Zamyśliłam się przez moment, próbując znaleźć odpowiedź na postawione przez Damona pytanie, co nie było wcale takie oczywiste.
***
Nie wiedzieć kiedy, z pomocą Damona, w ciągu dwóch godzin cały wiersz został napisany, poprawiony i wklejony do pięknego szablonu. Tak prawdę mówiąc, zajęło nam to jakieś pół godziny intensywnego myślenia, a pozostały czas zajęliśmy pogawędką, przegryzając pyszną wu-zetką.
-Okej, to teraz zabawimy się w wieczorek poetycki, Daj ten wiersz.- oświadczył Damon, poganiając mnie ręką. Włączyłam znowu Worda i odwróciłam ekran laptopa w jego stronę.
-Proszę bardzo, współautorze.- powiedziałam z uśmiechem, z gracją robiąc ukłon głową.
Damon odkaszlnął i zaczął czytać nasze wspólne dzieło. Nie czytał byle jak. Nie parodiował. Nie, jego głos był iście poetycki, czytał ten wiersz, jakby był to najpiękniejszy wiersz miłosny na świecie. A był to przecież zwykły wierszyk, który nie zasłużyłby nigdy na publikację...
Czym jest dla mnie miłość?
Zwątpieniem, gdy przechodzę obok Ciebie
gdy patrzysz na mnie
obojętnie?
Niecierpliwością, gdy na zegarku
odliczającym koniec
lekcji
zostaje jedna kreska
do zbawienia?
Radością, gdy wiem, że gdzieś
niedaleko
jesteś jak ja, na lekcji
i myślisz o niebieskich
butach
które założę na randkę
z Tobą?
Obsesją, gdy układam plan
naszego pierwszego poznania
naszego pierwszego pocałunku
naszego pierwszego razu?
Namiętnością, gdy Twój uśmiech
zamieniam na pocałunek ze mną
w moim umyśle?
Złością, gdy widzę Ciebie
rozbawionego
przez inną dziewczynę?
Rozczarowaniem, gdy pustka,
ciemna rozpacz ogarnia
me serce
czekające wciąż na Ciebie?
Srebrną żyletką, która
powoli
majestatycznie
oczyszcza me serce
z cierpienia?
Uśmiechem, który czeka
na Twoje
odwzajemnienie?
Powiedz kochany,
czy kiedykolwiek zdobędziesz się
na włożenie klucza
do mojego zamka
i otworzenie serca
bijącego
tylko dla Ciebie?
Damon skończył recytować, a ja odwróciłam głowę w bok, by ukryć łzy, które pojawiły się w moich oczach.
Nie rycz głupia, nie rycz!
-Mission impossible passed.- skwitował, nie zauważając moich łez. A może tylko udając, że nie widzi..?
Nastała cisza. Nic nie odpowiedziałam, bo bałam że, że mój głos załamie się. Byłam wzruszona, choć sama do końca nie byłam pewna, co przyniosło taki efekt. Czy wiersz, który w końcu udało mi się napisać? Czy piękna intonacja Damona, który czytał wiersz tak pięknie, z taką pasją, którą z pewnością nie pogardziłby nawet Konrad w "Wielkiej Improwizacji"? A może po prostu w trakcie słuchania tego, co wspólnie napisaliśmy, uświadomiłam sobie, jak bardzo jestem samotna?
-Wpadniesz teraz do mnie?- odezwał się Damon, nadając kres milczeniu. Obróciłam głowę w jego stronę i kiwnęłam nią z uśmiechem.
________________________________________
Ciekawe, co będą porabiać Nina i Damon u niego w domu... Shippuje ich tu ktoś? :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz